Czy w „Second Life” jest też „MySpace”…?

Kiedy Timothy Leary, jeden z głównych propagatorów LSD powiedział: „drop out, turn on, tune in” („odpadnij, włącz się i dostrój”) poszły za nim tłumy hipisów. Kiedy Web 2.0 oświadczyło: „podłącz się, zaloguj i twórz” ludzie zmienili internet. Z cyfrowych flaneurów stali się Haussmannami swoich własnych, wirtualnych Paryżów. Zaczęto przemierzać przestrzenie, które samemu się stworzyło i które stworzyli inni, a nie bezdusznie rozumiany „system”. Skończyły się polowania na cyfrowych „władców marionetek” i nie spalono na stosie Microsoftu. Przyszłość internetu wyglądała na świetlano-światłowodową. Tak obrazowo i prosto-skojrzeniowo wyglądają (wyglądały?) narodziny sieci współtworzonej przez i dla jej użytkowników.

Poniżej wpisy o zbliżonej tematyce:

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany, aby komentować.